poniedziałek, 19 maja 2014

Rozdział 49.

Audrey's POV:

Annie weszła przez drzwi ze smutnym Harrym depczącym jej po piętach. Rzuciłam mu uśmiech, którego nie odwzajemnił. Czułam, jak moje usta opadają, gdy szybko odwróciłam od niego wzrok, zmieszana.

- Jestem pewny, że wiecie, dlaczego tu jesteście. - Powiedział Simon.

- Więc tak, ale naprawdę? Harry pocałował mnie na scenie, co było impulsywnym zachowaniem. Ale ludzie na TCA to pokochali. Nie widzę żadnego problemu. - Jęknęłam.

Simon wyglądał na rozbawionego. - Okej, więc chyba nie wiecie. Byłaś na twitterze? Jak mogłaś tego nie zauważyć?

Rzuciłam spojrzenie Harry'emu, bezgłośnie pytając go. Ale on nie patrzył na mnie z jakiegoś powodu. - Tak... Harry pokazał mi, że nasze imiona były w trendach.

- I nie kliknęłaś w to? - Prychnęła Annie. - Harry, naprawdę spierdoliłeś sprawę tym razem. Naruszyłeś swój kontrakt i nie wiemy, czy można to naprawić.

- Czy ktoś może mi powiedzieć, co się dzieje? - Spytałam, z każdą sekundą denerwując się coraz bardziej, ale co najgorsze zaczynałam trochę panikować.

- Cóż, od kiedy pan Styles zrobił swój mały, barowy eksces, wasz związek jest zagrożony.

- Co zrobił? - Krzyknęłam spanikowana, bezradnie patrząc na każdego z nich po kolei. Harry cały czas unikał mojego spojrzenia.

Annie wywróciła oczami i podała mi przez stół czarnego iPhone'a. Podniosłam go. Pierwsze zdjęcie na ekranie pokazywało uśmiechającego się Harry'ego, który był pijany, piękna brunetka obejmowała go ramieniem. Przesunęłam w prawo. I o to było.

Harry, całujący tę samą brunetkę w usta, z uśmiechem. Jego dłonie obejmowały ją w talii. Najgorszą częścią w tym całym zdjęciu, było to, że miał na sobie tę samą koszulkę, która ukradłam mu dzisiaj, zanim przyjechałam na spotkanie, bo pachniała jak on. Moje serce się roztrzaskało. Przygryzłam wargę, by powstrzymać łzy i złość, przypominając sobie, że mam oddychać. Zdradził mnie.

- Audrey... - Wyszeptał, jego dłoń sięgnęła mojej. Usunęłam się do jego dotyku.

- Kiedy zostało zrobione? - Spytałam. Mój głos zadrżał, gdy się odezwałam.

- Parę nocy temu. - Odpowiedział Simon. Parę nocy temu. Tej nocy, której wariowałam, bo wiedziałam, że jest pijany, jeździłam godzinami po okolicy, szukając go, prawie wariując z niepokoju. Nocy, której błagałam go o wybaczenie, kiedy to on powinien być tym, który by o nie prosił.

- A teraz posłuchajcie, myślimy, że możemy to naprawić. Chcemy ruszyć dalej i odnowić twój kontrakt dzisiaj, a nie te parę dni później. Ciągle będziesz dostawała podwyższkę. bo tym razem będzie jeszcze ciężej. W sumie to już mamy do tego historię.

- Czyli? - Naciskałam.

- Ty i Harry zerwaliście ze sobą na parę tygodni, ale ciągle pozostaliście bliskimi przyjaciółmi. Wtedy właśnie to się zdarzyło.Teoretycznie nie była to zdrada, dopiero niedawno wróciliście do siebie, bo zrozumieliście, jak bardzo się kochacie. Obydwoje wydacie oświadczenie w tej sprawie, chyba że nie przedłużysz kontraktu.

Skinęłam w zrozumieniu, ciągle nie ufając samej sobie, by spojrzeć na Harry'ego. Zdradził mnie, a potem powiedział mi, że mnie kocha i przez następne dni pozwolił mi wierzyć, że wszystko jest w porządku. Zranił mnie w sposób, jaki nikt inny wcześniej tego nie zrobił. Mój żołądek zacisnął się w złości.

Chciałam go zranić, tak jak on mnie. Chciałam mu pokazać, jak to jest, gdy jedyna osoba, którą kochasz najmocniej na świecie cię okłamuje. To było z mojej strony dziecinne, ale chciałam zemsty. Więc zrobiłam to, co miałam robić w LA, do czego zostałam wynajęta by robić to z Harrym. Zagrałam.

Pozwalając wszystkim emocjom odpłynąć z twarzy, w końcu odwróciłam się, by popatrzeć na Harry'ego.

- Kochanie, proszę. - Błagał. Jego zielone oczy były szeroko otwarte i przestraszone. Moje serce złamało się ponownie, więc odwróciłam od niego wzrok.

Każdy wpatrywał się we mnie. Wzięłam głęboki oddech, a potem podniosłam głowę z uśmiechem.

- Oczywiście, że go przedłużę. - Zaśmiałam się. - To znaczy, dla takiej kasy, oczywiście tak. I to będzie świetna reklama dla mojego filmu. Ta druga praca jest dobra dla mojej kariery, nawet sobie nie zdajecie sobie sprawy, jak bardzo.

- C-co? - Wyjąkał, nerwowo oblizując usta.

Przewróciłam oczami i popatrzyłam z powrotem na dwójkę. - No wiecie, jak podpowiadaliście mi, jak mam przekonać do siebie Harry'ego, by naprawdę mnie polubił. Mogę mu teraz powiedzieć, prawda? Bo powiedzieliście, że będę mogła przestać, tak szybko, jak odnowimy kontrakt i nie sądzę, że będę w stanie zdzierżyć więcej jego wkurzających wiadomości. Dalej będę dostawała ciuchy?

To była prawda. Tydzień po podpisaniu kontraktu, zadzwonili do mnie i powiedzieli mi, że będzie łatwiej, jeśli Harry naprawdę mnie polubi. Natychmiast odmówiłam, mówiąc Modest! Management, jakie złe to jest i żeby poszli się pierdolić z takimi radami. Nigdy nie oszukałabym tak kogokolwiek. Ale Harry nie wiedział o tym.

Annie skinęła i popatrzyła na Harry'ego. - Cóż, oczywiście nie chcieliśmy, żeby dowiedział się w taki sposób. Ale, nie ma wyboru, albo będzie udawał albo go pozwiemy. I tak, będziesz dostawała cichy. -Odpowiedziała, a złość była słyszalna w jej tonie.

Klasnęłam w dłonie w udawanej ekscytacji, patrząc na mojego przystojnego chłopaka z uśmiechem na twarzy. Jednak on wstał i sprintem wybiegł z pokoju. Odwróciłam się z powrotem do Annie i Simona. Położyli cienką kopertę na przeciwko mnie, prawie taką samą, jak za pierwszym razem.

- Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że przedłużyłaś kontrakt, Audrey. - Wyszczerzył zęby Simon. - Harry dojdzie do siebie.

- Tak. - Westchnęłam, nie wierząc w to. Nie chciałam go opuszczać. Potem podpisałam moim nazwiskiem wykropkowaną linię, odnawiając mój kontrakt na następne sześć miesięcy, coś, czego nigdy nie planowałam, że zrobię.


Szybko wyszłam z pokoju, gdy już wszystko podpisałam. Głośne odgłosy wymiotowania dobiegły mnie z męskiej łazienki. Zastanawianie się czy iść tam czy też nie, zajęło mi dobre parę minut. W końcu hałasy ustąpiły, a ja wzięłam głęboki wdech, i pomimo przeciwności, weszłam do środka.

Wyglądał żałośnie, z głowa schowaną w dłoniach. Popatrzył w górę, gdy weszłam, a jego oczy się zwęziły. Nerwowo bawiłam się końcem jego koszulki. - Harry? Dobrze się czujesz.

- Wypierdalaj stąd. - Wysyczał. Słyszałam czystą nienawiść w jego głosie. I potem, pożałowałam tego wszystkiego, co zrobiłam. Obiecałam mu, że nigdy go nie skrzywdzę, i teraz właśnie krzywdziłam go, tylko dla własnej, samolubnej zemsty.

- Prz-przepraszam. - Wyjąkałam, a mój żołądek wywracał się z poczucia winy.

- Powinien był się domyślić. Wszystko to było kłamstwem, prawda? Pierdol się. Nie mam zamiaru więcej z tobą rozmawiać.

Gdy te słowa wyszły z jego ust, przestałam żałować, że go okłamałam i złamałam jego serce, bo on również złamał moje. - Złamane serce ssie, prawda? Ale hej, ty również jesteś całkiem dobrym kłamcą. - Zachichotałam cicho. - Więc myślę, że jesteśmy kwita. Zobaczymy się w naszym domu, tak?

Mrugnęłam do niego przez ramię i wyszłam, nienawidząc samej siebie, za to, że kochałam tego pięknego, rozbitego chłopaka, który właśnie siedział na podłodze w łazience. Moje auta wyglądało, jakby stało o wiele dalej, niż zapamiętałam. Potykając się, udałam się w jego stronę, w końcu wchodząc do niego, nic nie widząc, gdy pozwoliłam moim łzom wypłynąć.

Łzy ochoczo spływały po mojej twarzy. Nie było nikogo, kto mógłby mnie zobaczyć. Nie wiem, jak długo płakałam. Ale gdy skończyłam, nie poczułam się ani odrobinę lepiej. Czułam się gorzej.

Nienawidziłam siebie, za to, że go zraniłam. Nienawidziłam siebie za to, że myślałam, że się zmienił. Nienawidziłam siebie za to, że złamałam jego serce. Nienawidziłam go, za to, że on złamał moje.

Jechałam do domu bez żadnej muzyki. Drzwi mieszkania były zamknięte, co oznaczało, że Harry był już w domu. Finn podbiegł do mnie, a ja przywitałam go, drapiąc psiaka za uszami i ostrożnie idąc do salonu.

Harry siedział na kanapie, jego dłonie były zaciśnięte. Popatrzył na mnie w zaskoczeniu. - To prawda? Czy naprawdę to nic dla ciebie nie znaczyło?

- Naprawdę mnie zdradziłeś? - Szybko odparowałam.

- Obiecałaś mi Aud. Obiecałaś, że mnie nie skrzywdzisz. - Wyszeptał. Łzy zaczęły spływać po jego policzkach, a ja chciałam je otrzeć, paść na kolana i błagać go o wybaczenie. Powiedzieć mu, że ma rację, że byłam straszna dla niego i nie winię go za to, że mnie zdradził. I, że go kocham. Kocham go mocniej niż cokolwiek.

Ale nie byłam słaba i nie miałam zamiaru tego robić. - Tak cóż, wygląda na to, że nasz związek nie był prawdziwy dla żadnego z nas.

Wstał zdenerwowany, zaciskając usta. - Wiesz, że dla mnie był. - Wysyczał.

- Nie! - Krzyknęłam. Wyglądał na zaskoczonego moim nagłym wybuchem. - Nie wiem, czy to było dla ciebie prawdziwe! Bo te zdjęcia wyglądają jakbyś naprawdę miał to wszystko w dupie! Nienawidzę cię!

Odwróciłam się i pobiegłam w dół korytarza do gościnnej sypialni, gdzie wiedziałam, że będę dzisiaj spała, zanim mogłam zobaczyć jego reakcję. Łkając cicho, czekałam na pukanie do drzwi, na to, żeby Harry wsadził przed drzwi swoją lokowaną burzę włosów i rzucił mi nieśmiały uśmiech i spytał, czy będę dzisiaj z nim spała, bo nie może spać sam.

Ale pukanie nie przyszło. Nie spałam pół nocy, płacząc, nienawidząc siebie i Harry'ego, i managementu.

Nie spałam, czekając na chłopca, którego kochałam, którego serce złamałam, tak jak on zrobił to z moim, który krzyczałby z bólu w nocy, z powodu jego koszmarów. Czekałam, żebym mogła potrzymać go w moich ramionach i sprawić, by poczuł się lepiej, a potem może wszystko by się ułożyło, nawet tylko na te kilka minut.
____________________________________________________________
Heeej ;**
No to mamy wszystko od strony Aud... Na całe szczęście wszystko się jednak wyjaśniło, co nie zmienia faktu, że i tak mnie wkurzyła... Jak dla mnie trochę z tym wszystkim przesadziła... ciągle żal mi Hazzy ;c
Następny pojawi się w środę! ;)

#muchlove N.

16 komentarzy:

  1. Szkoda że taki krótki :/ będzie dobrze... Wierze w to.., :'(

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie <3 ~Justyna :**

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku :c Szkoda mi Harrego i to bardzo. On to wszystko bierze na poważnie, a na Audrey jestem wściekła, że bawi się czasem jego uczuciami. On też je ma ;(
    A to wszystko dla zemsty :(
    Rozdział świetny, cudownie tłumaczysz ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oby wszystko się ułożyło! ONI MUSZĄ BYĆ RAZEM !
    @himyliam

    OdpowiedzUsuń
  5. jeju
    on biedny i ona biedna:(
    dobrze,ze przedluzyla ten kontrakt!
    xoxo
    @bizzlethis

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie będzie seksow . : ((

    OdpowiedzUsuń
  7. I znowu gówno się rozlało.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeej ;c A było tak fajnie ;c Ale rozdział świetny ! ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. jestem tego samego zdania co ty, mimo że Aud wyjaśniła wszystko to i tak jestem na nia wkurzona za to wszystko co zrobiła, bo jak tak można, żeby osobę którą się kocha CAŁYM sercem tak zranić ;( już nie mogę się doczekać środy:)

    OdpowiedzUsuń
  10. zgadzam się z Tobą, bo jak można skrzywdzić osobę, która się kocha całym sercem? nie moge się doczekać środy i mam nadzieje, że oni wszystko sobie wytłumaczą na spokojnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. jeju a już myślałam masakraaaaaaaaaaaaaaaaa !
    masakra ..........
    dlaczego się chce zemścić na nim w taki okrutnny sposób ?!

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem zła na Hazze i Aud. Harry okropnie się zachował, ale przynajmniej żałował, a Audrey postąpiła 200 razy gorzej. Wiem, że oboje się kochają.

    OdpowiedzUsuń