wtorek, 3 czerwca 2014

Rozdział 57.

dla Ilony ;*

Audrey's POV:

Popatrzyłam na Harry'ego, a on popatrzył na mnie. Nasze twarze były blade, wszystkie kolory nagle odpłynęły, gdy rozpoznaliśmy papiery. Otworzył swoje usta, tak jakby chciał się odezwać, a potem szybko je zamknął. Bezradnie pisnęłam, gdy odwrócił się z powrotem do Gemmy.

- S-skąd to masz? - Wychrypiał.

Rzuciła papierami w jego twarz. - Pierwsze drzwi na prawo to twój pokój muzyczny Harry. A one były na twoim pierdolonym stole.

- To-to nie...

- Powiedz mi, co to jest! Wasza dwójka?! - Krzyczała, odwracając się do mnie z ogniem w oczach. - A ty! Wynoś się od mojego małego brata.

Oddech uwiązł mi w gardle, a Harry szybko otoczył mnie ramieniem i przyciągnął do swojej piersi. Wtuliłam twarz w jego szyję i próbowałam uspokoić oddech, jego dłonie masowały mnie po plecach, szepcząc uspokajające słowa do ucha.

Wyłączyłam wściekłe krzyki Gemmy i zmieszane pomruki Anne, starając się skupić tylko na głębokim głosie Harry'ego przy moim uchu. Desperacko wtuliłam się w jego koszulkę. Bałam się odwrócić i zmierzyć z jego rodziną, jako dziewczyna, której płacą za umawianie się z ich synem, bratem.

- Kochanie. - Wymruczał. - Idź do naszej sypialni. Pozwól mi najpierw z nimi pogadać.

Bez sekundy zastanowienia, pobiegłam do naszego pokoju. Czułam, jak wszyscy wpatrują się w moje plecy, gdy zamykałam za sobą drzwi i zjechałam po ich powierzchni, dłonią zakrywając ust, by powstrzymać zduszone łkanie.

Każda dziewczyna chce, żeby rodzina jej chłopaka ją polubiła. I oni zrobili to. One polubili mnie, a ja polubiłam je. Gemma stała się dla mnie bliską koleżanką, a Anne jest jedną z najsłodszych osób, jakie kiedykolwiek spotkałam. A teraz, obydwie mnie znienawidzą.

Oparłam swoją głowę o drewniane drzwi i słuchałam. Głęboki głos Harry'ego toczył się po całym korytarzu. - Czy pozwolisz mi to kurwa wytłumaczyć, Gem?!

- Język, Harry! - Rzuciła Anne.

- Przepraszam mamo. - Odpowiedział. Prawie widziałam, jak nerwowo zaciska usta i bezradnie ciągnie za swoje loki. - Po prostu musisz się zamknąć i mnie wysłuchać.

- Ja mam słuchać?! Co to jest?! Zmusili cię, żebyś z kimś był?! - Krzyczała Gemma. - To ty musisz posłuchać! To jakieś szaleństwo! Ona musi...

- Nie mów nic o Audrey!

- Dlaczego?!

- Bo to już nie chodzi o żaden kontrakt!

Jego krzyk spotkał się z ciszą. Rozmowa ucichła, a ja mogłam tylko wyobrazić sobie ich reakcje, niedowierzenie, a co ważniejsze, rozczarowanie Harrym. I mną. Niespójne głosy toczyły się korytarzem, a ja nie mogłam dosłyszeć, co mówili.

W końcu zebrałam się w sobie. Nie mogłam tego dłużej znieść. Wzięłam głęboki oddech, zanim otworzyłam drzwi. Rozmowa od razu ucichła, gdy tylko usłyszeli, jak zamykam za sobą drzwi. Gdy weszłam do salonu, otrzymałam zmieszane spojrzenie od Harry'ego, piorunujące od Gemmy i obojętne od Anne.

- Audrey, nie musisz tutaj być. - Powiedział delikatnie Harry. Pokręciłam głową i cicho usiadłam obok niego na kanapie, bawiąc się swoimi dłońmi.

Przybliżył się do mnie, tak że siedział obok mnie, nasze kolana się stykały.
- Też jestem tego częścią. - Wyszeptałam. - Gem...

- Nawet nie chcę tego słuchać. - Jęknęła. Dłoń Harry'ego zacisnęła się na moim ramieniu, a ja zamrugałam na jej ostre słowa.

- Nie bądź niemądra.

Prychnęła głośno. - Niemądra? Ta dziewczyna cię wykorzystuje, Harry. Czyż to nie jest oczywiste?

- Nie prawda. - Powiedziałam nagle, podnosząc oczy, by spotkać jej spojrzenie. - Nie wykorzystuję go.

- Oh naprawdę? - Zwęziła oczy. - Tak naprawdę nie potrzebujesz jego pieniędzy? Nie promujesz właśnie swojego filmu?

- Nie. To znaczy, nie potrzebuję pieniędzy. A mój film nie ma z tym nic wspólnego.

- Słodko. Szkoda, że pamiętam, jak Harry mówił mi, że zaproponowali ci przesłuchanie, tylko dlatego, że jesteście razem.

Harry jęknął cicho. - Gemma, to jest nieistotne. Czy możesz po prostu posłuchać, tego co mamy do powiedzenia?

Usłyszałam ciche westchnienie i popatrzyłam na Anne. Czytała cały kontrakt z rozszerzonymi oczami, żując nerwowo swoją dolną wargę. Tak, jakby poczuła, że wszyscy na nią patrzymy, uniosła oczy znad papierów i rzuciła je na bok.

- Przeczytałam już wystarczająco. - Wymamrotała. - To prawda?

Harry i ja wymieniliśmy spojrzenie, wiedziałam, że oboje myślimy o tym samym. Powinniśmy skłamać i powiedzieć im, że zakończyłam kontrakt po pół roku. Ale jego spojrzenie złagodniało i pokiwał prawie niezauważalnie głową, mówiąc nie.

- Tak. - Powiedział potulnie. Obydwoje wpatrywaliśmy się ze wstydem w ziemie. - Ale, to już nie jest tak. Jesteśmy teraz razem, tak naprawdę razem. I ten kontrakt... kontrakt jest tylko niefortunną częścią naszego związku, która niedługo zniknie.

- Byliście ze sobą, gdy po raz pierwszy się poznaliśmy, Audrey? - Spytała cicho.

Pozwoliłam swoim oczom powędrować do Harry'ego, gdy odpowiedziałam. - Nie. To znaczy, prawie nie. Uhm, pamiętasz tę noc, gdy miał koszmar?

Lekko skinęła głową. - Tamtej nocy, dopiero zaczęliśmy tak naprawdę być razem. Randka na którą poszliśmy, była nasza pierwszą.

- Oh.

- Mamo, chyba nie rozważasz na serio pogodzenia się z tym, prawda? - Warknęła Gemma. Jej mama popatrzyła w górę w zaskoczeniu i pokręciła przecząco głową, a moje serce opadło.

- Dlaczego nie? - Zamrugał Harry. - Dlaczego nie możecie się z tym pogodzić? Nie możecie być po prostu szczęśliwe, dlatego że ja jestem?

- Nie! - Zaprotestowała jego siostra. - Ponieważ ten związek opiera się tylko na pieniądzach dla niej! Nie będziesz szczęśliwy, kiedy cie zostawi. Zastanawiałam się, co dalej, gdy zobaczyłam te zdjęcia ciebie i tej innej dziewczyny, ale teraz już wszystko ma sens! - Zaśmiała się gorzko. - Jesteście razem, bo musicie!

Najgorszą częścią jej przemowy było to, że miała racje. Jeśli nie byłoby kontraktu, najprawdopodobniej już byśmy ze sobą nie byli, bo mnie zdradził. Czułam, jak kolory odpływają z mojej twarzy, gdy bezradnie popatrzyłam na niego. Ale potem, tak jakby potrafił czytać w moich myślach, Harry pochylił się i przycisnął swoje usta do mojego ucha.

- Jeśli nie byłoby tego kontraktu, nie pokłócilibyśmy się wtedy. - Wyszeptał, całując mnie we włosy, by udowodnić swoje myśli. Ścisnełam jego kolana, by pokazać mu, że rozumiem i odwróciliśmy się do jego rodziny, która gapiła się na nas w niedowierzaniu.

- Ona powinna iść. - Powiedziała cicho Anne.

- Mamo! - Krzyknął Harry. Wstałam bez zastanowienie i wyszłam z pokoju. Poczłapałam do sypialni, wrzucając swoje ciuchy do jakieś przypadkowej torby, tak szybko, jak tylko potrafiłam. Gdy odwróciłam się od szafy, zostałam przywitana przez mojego chłopaka. - A ty gdzie idziesz?

- Do Liv. T-ty powinieneś po prostu porozmawiać ze swoją rodziną. One mnie tutaj nie chcą, a teraz kłócisz się z nimi przeze mnie. - Pociągnęłam nosem. - Wrócę, gdy wszystko już się wyjaśni.

Jego ramiona od razu mnie otoczyły, przyciągając mnie do piersi, gdy płakałam cicho. Kołysał się ze mną w przód i w tył, gdy trzymał mnie tak mocno, jak to możliwe. - Nie musisz iść.

- Twoja rodzina jest ważniejsza, Harry. Wrócę jutro, jak już wszystko się uspokoi.

Zapadła cisza. Jedynym hałasem były moje zduszone pociągania nosem i głębokie oddechy Harry'ego. Wtuliłam się mocniej w jego szyję i pocałowałam go delikatnie, zaraz nad jego obojczykiem. Jego objęcia była takie kojące.

- Nie zostawiasz mnie, prawda?

Szybko uniosłam głowę z jego szyi. Patrzył na mnie, a jego zielone oczy były pełne niepewności. Szybko przebiegłam kciukami po jego policzkach i złączyłam nasze usta w pocałunku.

- Nie. Nigdy cię nie zostawię. Po prostu pozwalam ci naprawić wszystko ze swoją rodziną.

- One nie...

- Nie chcę tego słuchać. - Przerwałam mu. - Twoja rodzina jest na pierwszym miejscu. Okej? Pójdę powiedzieć im do widzenia i wyjdę. Napisz mi jutro, gdy będę mogła już wrócić.

- Okej. - Zgodził się w zrozumieniu. Wyszliśmy z naszego pokoju, jego ramiona ochronnie obejmowały mnie w talii. Rzucił spojrzenie Gemmie i Anne, gdy wyszliśmy, tak jakby bronił im odezwanie się do mnie.

- Uhm, wychodzę. - Wydukałam. - Ja... wrócę jutro, gdy już porozmawiacie trochę więcej z Harrym i wszystko... no wiecie, będzie normalne.

- Nie będzie. - Wysyczała Gemma. Mój żołądek opadł, ale nie obwiniałam jej za te straszne słowa. Po prostu troszczyła się o swojego młodszego brata. Mówił mi, że zawsze taka była.

Przełknęłam ślinę i chrząknęłam, zanim kontynuowałam. Łzy ponownie zaczęły spływać po moich policzkach, ale starłam je szybko.

- Chciałabym tylko wam powiedzieć, że naprawdę kocham Harry'ego. I wiem, jak to wygląda... ale kocham go bardziej niż cokolwiek i chciałabym, żebyście po prostu dały nam szansę.

Puste spojrzenia ich obu znowu wpatrywały się we mnie. Zakrztusiłam się kolejnym szlochem i wyszłam z salonu, z Harrym tuż za mną. Zatrzymał mnie, zanim mogłam otworzyć drzwi, chwytając moją twarz w swoje dłonie i całując mnie mocno.

- Dojdą do siebie. - Westchnął. Jego czoło opierało się o moje. - To po prostu za dużo, jak na jeden raz. Są zatroskane. Pamiętasz, chłopcy się z tym pogodzili. Z nimi będzie tak samo.

- To co innego. To jest twoja rodzina. - Pisnęłam.

- Kochanie, po prostu uspokój się i spróbuj się trochę przespać. Zadzwonię do ciebie jutro, jak będziesz mogła wrócić.

- Kocham cię.

- Ja ciebie też. - Westchnął, gdy wyciągnął kluczyki z kieszeni swoich czarnych, obcisłych jeansów. - Masz, weź Range Rovera. Chcesz wziąć ze sobą Finna?

Wzięłam kluczyki z jego dłoni. - Nie, będę miała Liv. Finn powinien spać z tobą, żebyś nie miał koszmarów.

Zaśmiał się cicho i potarł swoim nosem mój. Westchnęłam w zadowoleniu i pozwoliłam swoich palcom ostatni raz przeczesać jego loki, zanim dałam mu buziaka w usta i wyszłam przez drzwi, zostawiając mojego chłopaka, by spróbował pogodzić się ze swoją rodziną. Ale nie wiedziałam, czy to jest w ogóle możliwe.
______________________________________________________________
Cześć ;*
Dziękuję Wam kochani za poprzedni rozdział! Widzę, ze jednak ktoś tu jest i naprawdę to czyta i to dla mnie bardzo ważne, wiedząc, ze mam dla kogo to robić. Kocham każdego z was osobno i wszystkich razem xx

Btw. ostatnio przekroczyliśmy 1000 komentarzy na blogu, do tego 1500 osób w jeden dzień *.*
Wow! Serio się tego nie spodziewałam, jak zakładałam bloga, że tak bardzo pokochacie Aud i Hazze, strasznie się z tego ciesze!
Zobaczcie również w zakładkę MANIP trochę tam pozmieniałam, mam nadzieje, ze się podoba! ;))
I jest nowy Harry na tt, bo tamten, jak wiecie zniknął. ;c Dawać follow! KLIK! 

Jeszcze raz Wam dziękuje i kocham z całego serduszka xx


Dobra, ale się rozpisałam, zaraz notka pod rozdziałem będzie dłuższa niż sam rozdział hahaha XD
Aaaaaa, następny w czwartek! :)

#muchlove N.

21 komentarzy:

  1. Czemu taki krotki rozdzial? ;((((((

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział ! ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. o nieee! :( co to ma być?!?!?!
    mam nadzieje że się pogodzą ;d
    kocham cię i dziękuje <333

    OdpowiedzUsuń
  4. wow *.* Super rozdział <3 Szkoda mi Audrey ;( ~Justyna :**

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuje za dedykację <3 rozdział jak zwykle niesamowity, siedzę jak na szpilkach i patrzę czy nie dodałaś <3 kocham to opowiadanie tak samo jak ciebie <3 // Ilona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, ale napisałam z konta koleżanki i jakby coś to ja się będę podpisywać // Ilona

      Usuń
  6. i Audrey jest znowu obwiniana o to wszystko ew
    mam nadzieje ze Gemma zrozumie tą całą sytuację:(
    xx @bizzlethis

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział niezbyt wesoły :c ale to jak Harry bronił Aud i ją przytulal było hshdhehehdhdhdhrhehehdjfjebudueurbfb :3 do następnego xx
    @himyliam

    OdpowiedzUsuń
  8. Gemma mogłaby odpuścić.... Czekam na next ♥♡♥♡

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojej. Drama :/
    Czekam :3

    OdpowiedzUsuń
  10. Gemma i Ann nie dały im nawet dojćś do słowa :/
    Harry idioto serio na stole ?!

    OdpowiedzUsuń
  11. kurde, nie moga oni mieć chwili spokoju? nie mogę się doczekać następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Rozkleiłam sie ! :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Zjadłabym pizze...
    Dziś właśnie postanowił, że napisze komentarz. Czytam ff na telefonie a moja kochana autokorekta nie pozwala mi sklecić jednego normalnego zdania, więc wykorzystuję tą chwilę na komputerze i komentuję wszystkie fanfiction. Jeszcze będziecie mieć mnie wszyscy dość, obiecuję.
    Całą historie można opisać tylko w jeden sposób KUSGEARBHFILK.QEALEAIYGRFREBFGERHJALFHEWIUHRFUIERGBJHDBEAL.KFURGEFBREJHKNFBQEW/.KJLEAHFGERBHJDBEJASHGBWLKWNDEWIFGUUFBJWEKL.njefherjbfreh (SŁUCHAM SOBIE "GOTTA BE YOU") KF;EWAHJ;/FE.JFHERHBGFERKJLAZHBGBFLVKJAZEQHGHJFGH
    Mam ochotę przywalić łopatą w twarz Gemma'ie (i tak Cię kocham Gem, pamiętaj o tym) I jeżeli nie uwierzy w ich wersje to tak zrobię...
    Cały czas uważam, że są słodcy mrruu
    Mimo, że ostatnio była czerwona czcionka to liczę na to, że za nie długo znów będę mogła poczytać coś ciekawego hah
    Pierwsza wersja tego komentarza była o wiele dłuższa, ale ZUPEŁNIE PRZEZ PRZYPADEK odłączyłam internet i musiałam pisać go jeszcze raz. (nie dane jest mi choć raz w życiu napisać normalnie komentarz)
    Tak więc, dziękujmy Bogu, że jest choć taki.
    @Harry_MyGod
    PS zapomniałabym skomentować tego ff, gdybym nie weszła na Twojego ask'a, ponieważ link do niego mam zapisany na telefonie, a nie komputerze hah

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie dziwie się Gem no ale mnie wkur...zyła. Biedna Aud. Biedny Hazz. Biedna jego mama. Biedni wszyscy.

    OdpowiedzUsuń