poniedziałek, 5 maja 2014

Rozdział 41.

Audrey's POV:

Zajęło nam to dwa dni, zanim po wielu walkach w końcu zamieszkaliśmy razem.

Dom był piękny, ogromny budynek z białymi kolumnami i ładnym ogródkiem. Znaleźliśmy go w tej samej okolicy, co dom chłopców. Miał pięć sypialni, ogromną kuchnię, jadalnię, trzy łazienki, salon, gabinet, pokój muzyczny dla Harry'ego i basen z jacuzzi.

Sądziłam, że był za duży. Ale wiedząc, że był w okolicy domu chłopców, tylko parę minut od Olivii i na dodatek w centrum, na czym bardzo nam zależało, wzięliśmy go. Wpisaliśmy nasze nazwiska w wykropkowanych miejscach na umowie i całkowicie wprowadziliśmy się tam cztery dni później.


Obudziłam się, a Harry był całkowicie rozwalony, zajmując większą część łóżka z resztą, jak zwykle. Ale nie wypominałam mu tego. Wymamrotałam coś do niego, ale wyglądał tak słodko, że jedyne co mogłam zrobić to pocałować go w policzek i wyszeptać "Idę zrobić śniadanie", zanim wyszłam z łóżka. Wciągnęłam na siebie jedną z luźnych koszulek i zawiązałam swoje włosy w kucyk.

Zeszłam na dół, rozbiłam parę jajek i zamoczyłam w nich chleb, dodając jeszcze cynamon i masło, by zrobić francuskie tosty. Gdy już je usmażyłam, nakryłam do stołu, dopełniając wystrój szklankami soku pomarańczowego i bukietem białych stokrotek na środku.

- Kochanie, obudź się. - Wygruchałam, całując go po całej twarzy. Jednak Harry tylko coś wymamrotał i chwycił mnie, przyciągając do siebie, tak że leżałam na nim.

- Mmm, nie. Tu jest tak ciepło. - Wymruczał. Zachichotałam i pocałowałam go w obojczyk.

- Więc na dole są tosty, ale nie zjesz ich, jeśli zostaniesz w łóżku cały dzień.

Na dźwięk nazwy jedzenia wstał, człapiąc po schodach w swoich bokserkach, a ja podziwiałam jego ciało, idąc za nim. Jego szerokie ramiona, wąska talia, jego nieistniejący tyłek, który uważałam że jest uroczy. Bezczelnie uszczypnęłam go w niego i minęłam, puszczając mu oczko przez ramię.

Prychnął i usiadł do stołu, więc zaczęliśmy jeść.

- Jest tak dobrze, Haz. - Zauważyłam nieśmiało. - Może rzeczywiście miałeś rację.

- Oczywiście, że tak. - Droczył się. A ja rzuciłam mu spojrzenie, więc szybko się zamknął. - Dobra, cieszę się, że cieszysz się tym tak samo jak ja. Czyżbyś miała dzisiaj wolne?

- Mhm. Co chcesz robić?

- Pływać, przytulać się i całować. - Odpowiedział słodko, a jego dołeczki pojawiły się, gdy się do mnie uśmiechnął. Westchnęłam w zadowoleniu.

- Brzmi idealnie.

Zjedliśmy, Harry wstał od stołu, chcąc iść umyć zęby i przebrać się przed pływaniem. Jak zawsze zostawił na stole swoje brudne naczynia. Starałam się mu tego nie wypominać. - Zostawiasz swoje naczynia dla mnie? - Zapytałam z uniesioną brwią.

- Nie mogę uciec od niczego w tym domu. - Wymamrotał figlarnie, a potem wsadził swój talerz do zlewu, zanim udał się na górę. Udałam się za nim chwilę później, wkładając swój strój kąpielowy i wskakując do czystej wody.

Wynurzyliśmy się z niebieskiej wody, patrząc na siebie i uśmiechając się głupio. Kochałam delikatne mięśnie Harry'ego, sposób, w jaki odgarniał swoje mokre włosy z czoła, sposób, w jaki prychał, gdy orientował się, że się w niego wpatruję, i gdy otwierał swoje długie ramiona i czekał na przytulenie.

- Zamieniasz się z seksownego typa w uroczego w przeciągu dwóch sekund. - Zaśmiałam się, gdy otoczyłam swoimi ramionami jego pas. Woda z jego włosów kapała na moje ramię, a on uśmiechnął się do mnie. Wyglądał uroczo. I wtedy jego usta znalazły się na moich, a on podniósł mnie i posadził na rogu basenu, zanim stanął między moimi nogami. - I znowu zmiana. - Droczyłam się.

On tylko wyszczerzył się i przycisnął usta do moich, nasze buzie były zimne od wody a nasze ciała ledwo zakryte strojami. Przycisnął swoje ręcę do mojej talii, przyciągając mnie bliżej, gdy jego język wślizgnął się do moich ust. Zatopiłam swoje palce w jego mokrych lokach, pociągając je lekko, w zamian dostając jęk z jego ust.

Harry odsunął się i oparł swoje czoło o moje, gdy oboje łapaliśmy oddech. - Aud, przestań przygryzać wargę. - Jęknął bez tchu. Nawet nie zorientowałam się, że to robię.

- Przepraszam. - Wymamrotałam, a czerwony kolor wypłynął na moje policzki. Pływaliśmy jeszcze trochę, ochlapując się wodą, dopóki nie byliśmy już tym zbyt zmęczeni. Położyliśmy się obok siebie na leżakach na zewnątrz, ustawiając je do słońca, byśmy mogli wyschnąć. Harry złączył nasze dłonie, zataczając kciukami powolne kółka.

- Naprawdę pogoda dzisiaj jest ładna. - Zauważył, gdy siedzieliśmy w ciszy. - Powinniśmy iść do parku.

- Tak, to brzmi dobrze. Może weźmiemy Lux. Tęsknię za nią.

Uśmiechnął się na myśl o tej uroczej, małej dziewczynce. - Napiszę do Lou.

Trzydzieści minut później, wysuszeni wjeżdzaliśmy do parku, z Lux chichoczącą na tylnym siedzeniu. Lou była bardziej niż szczęśliwa, gdy pozwoliła nam się nią zająć. Potrzebowała przerwy, a my byliśmy szczęśliwi, że mogliśmy jej w tym pomóc.

Obserwowałam, jak Harry wyciąga małą z fotelika, gdy dojechaliśmy, lekko trzymając ją na biodrze, gdy bawiła się jego włosami. Na co on zachichotał i pogilgotał ją po bokach. Całkowicie ubóstwiał tę dziewczynkę. Rozłożyliśmy koc w słońcu na środku parku i posadziliśmy Lux pomiędzy nami.

- Lalki! - Pisnęła Lux. Sięgnęłam do jej torby i wyciągnęłam trzy lalki z One Direction. Harry próbował powstrzymać swój śmiech, gdy podałam mu jedną z nich.

- Cześć Lux. - Powiedziałam głębokim głosem, gdy zaczęłam iść moją lalką. - Jestem Harry Styles i opowiadam okropne żarty oraz zajmuję całe łóżko, gdy śpię.

Rzucił mi dziwne spojrzenie, ale nie zaczęliśmy się kłócić, nie tutaj. Lux zachichotała słodko i udawała bycie swoją lalką, będącą Niallem. - On jest śmieszny. Bądźmy przyjaciółmi. A gdzie jest LeeLee?

- Tutaj. - Postawił lakę Harry, gdy uniósł lalkowe ramiona Liama. - Jestem LeeLee. Bądźmy przyjaciółmi.

- LeeLee jest przyjacielem. Niall jest przyjacielem. Harry jest przyjacielem. - Zauważyła z bardzo poważną miną. Harry i ja, przygryzaliśmy nasze wargi, gdy staraliśmy się powstrzymywać uśmiechy. Bawiliśmy się z nią przez jakąś godzinę, gdy nagle zaczęli pojawiać się paparazzi.

Mruknęłam i przyciągnęłam ją sobie na kolana, pozwalając jej oprzeć o siebie swoją głowę. Harry założył swoje okulary przeciwsłoneczne i poprawił beanie, gdy patrzył na nich, ostrzegając ich, by nawet nie próbowali podchodzić bliżej. A ja tylko uśmiechałam się i bawiłam dalej z Lux, starając się ich ignorować.
- Aud, powinniśmy iść. - Powiedział Harry przez zaciśnięte zęby.

- Ale jest tak miło. A oni nie podejdą bliżej. - Zauważyłam.

- To nie było pytanie. Idziemy. - Odciął się.

Popatrzyłam na niego w szoku. - Nie? Nie mów mi, co mam robić. Lux i ja dobrze się razem bawimy, prawda kochanie? - Zagruchałam. A ona zarechotała w odpowiedzi.

- Audrey. Proszę, po prostu chodźmy. - Błagał. Widziałam, że starał się zachować szczęśliwą minę przed kamerami. Nie chciałam się o to więcej kłócić, więc po prostu uśmiechnęłam się i opuściliśmy park z Lux w moich ramionach i z ręką Harry'ego dookoła mojej talii.

Wróciliśmy do domu około południa, a Harry zadecydował urządzić grilla, po wcześniejszych, hojnych przeprosinach. Rozumiałam, że nie chciał żeby Lux i ja byłyśmy otoczone aparatami, dlatego chciał tak szybko stamtąd odejść. Usiadłam na naszym patio, gdy Harry stał przy grillu, przewracając burgery jak profesjonalista.

- Już nie mogę się doczekać. - Jęknęłam, gdy mój żołądek zaburczał. Skinął w odpowiedzi, a ja wiedziałam, że mocno koncentrował się na jedzeniu. Podeszłam do niego, stając za nim i obejmując go wokół pasa.

Mruknął w zadowoleniu i pochylił się do mnie, więc pocałowałam go w ramię, zanim go puściłam. Musiałam iść do łazienki. Harry nie opuścił klapy, jak zwykle. Mruknęłam i zamknęłam ją. Robił to za każdym razem, tak jakby nie mógł zapamiętać, że ja też tutaj mieszkam. Ale o to również się nie kłóciliśmy, dlatego, że byliśmy tu ledwie dwa dni i najprawdopodobniej jeszcze się do tego nie przyzwyczaił.

Lunch był przepyszny, tylko dlatego, że Harry jest niesamowitym szefem kuchni. Po całym pysznym jedzeniu zdrzemnęliśmy się na naszej ogromnej kanapie. Harry przytulał mnie mocno, gdy leżeliśmy i po paru minutach zasnęłam. Gdy się obudziłam, słyszałam, jak rozmawia z kimś przez telefon.

- Tak, jest w porządku mamo. - Powiedział radośnie. Był taki słodki. - Jesteśmy naprawdę szczęśliwi. Oh naprawdę? Tak, wiesz jak to z Audrey. Ciągle muszę się do tego przyzywczaić. Dobrze, pa! Też cię kocham.

Oparłam się o ścianę, gdy skończył. Wyglądał na zaskoczonego, gdy mnie zobaczył. - Oh, cześć śpiochu. Nie wiedziałem, że wstałaś.

- Więc, jak to jest z Audrey? - Spytałam od razu. Nie sądziłam, że to coś złego, byłam po prostu ciekawa.

- Uhm, no wiesz. - Jąkał się, a ja uniosłam brew. - Po prostu, zawsze chcesz, żeby było czysto.

- Tak. - Prychnęłam. - Bo ty jesteś kompletnym niechlujem.

I właśnie zaczynała się kłótnia, której unikaliśmy przez prawie cały dzień. - Myślę, że to dlatego, że ty masz jakiegoś kręćka na punkcie czystości.

- Przepraszam, że chcę, żeby nasz dom był po prostu ładny.

- Nie o to mi chodziło, Aud. - Westchnął, idąc w moją stronę. - Lubię twoją stronę czyścioszka.

- Cóż, ja nie lubię twojej niechlujnośći. Jest okropna. - Narzekałam, gdy odwróciłam się i zaczęłam odchodzić. Słyszałam jego kroki, gdy szedł za mną na górę. Weszłam do naszego pokoju, i na potwierdzenie moich słów, brudne ciuchy Harry'ego walały się po całej podłodze. - Widzisz?

- Potem je pozbieram.

- Jasne, tak jak twój talerz z rana, który to ja umyłam, prawda?

Zacisnął swoją szczękę. - Zapomniałem. Przepraszam. Mój błąd. Mówisz to tylko dlatego, że ciągle jesteś na mnie zła za park?

- Nie! Ja potrafię powstrzymywać swój gniew, nie tak jak ty. - Rzuciłam. - Wiedziałam, że to nie był dobry pomysł.

I właśnie wtedy rozpętało się piekło. - Co?! Wszystko było w porządku! To jest tylko jedna, głupia kłótnia. - Krzyknął.

- Tak, bo tak naprawdę nie możemy się nawzajem znieść! Zamieszkaliśmy razem za szybko! - Odkrzyknęłam.

- Rzucasz takimi słowami bez wcześniejszego przemyślenia ich! Czy nie możesz się po prostu uspokoić, żebyśmy mogli o tym porozmawiać?

Wypuściłam z siebie mocno powietrze. - Ja mam się uspokoić? Pamiętasz, jak myślałeś, że cię zdradzam i nie odzywałeś się do mnie nawet słowem? Nie? Bo ja bardzo dobrze pamiętam.

- Powiedziałaś, że kontrolujesz swój gniew. - Wysyczał.

- Po prostu chodzi mi o to, że nie jestem królową dramatu! To ty robisz wielką aferę ze wszystkiego.

- Oh naprawdę? - Zakpił.

- Jesteś taki wkurzający! - Krzyknęłam.

- Cóż, skoro ty jesteś wszystko kontrolującą suką, ja też muszę coś robić! - Zagrzmiał, szybko zaciskając dłonie w pięści po bokach. Mogłam powiedzieć, że żałował swoich słów, tak szybko jak tyle je wypowiedział. Ale było za późno. Minęłam go, krzycząc przez ramię, że będę spała w pokoju gościnnym i zatrzasnęłam za sobą drzwi.

Zamieszkanie z nim zrujnowało nasz związek. I zajęło nam to tylko czterdzieści osiem godzin.
_____________________________________________________
Hej misiaczki ;*
Nie wiem, jakoś nie jestem zadowolona z tego tłumaczenia... Jakieś jest kulawe.. Ugh..
Dobra, a teraz przyjemniejsza rzecz ;) Na twitterze pojawili się nasi kochani Aud i Harry i Liv followujcie ich koniecznie! ;) Mam nadzieję, że jeszcze znajdzie się parę osób i stworzycie całkiem fajną ekipę! ;)
Następny rozdział pojawi się w środę! ;)

Kocham Was bardzo mocno, N.

15 komentarzy:

  1. Uchh, wiedziałam. Złośniki jedni!

    OdpowiedzUsuń
  2. OhMyWillHerondale5 maja 2014 19:25

    O nie. Proszę. Tylko nie TO.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochammmmmmm <33333

    OdpowiedzUsuń
  4. EE NO! MUSI BYĆ DOBRZEE

    OdpowiedzUsuń
  5. uuuuuu nieźle
    tłumaczenie jest świetne, nie masz sie czym martwic:)
    @bizzlethis

    OdpowiedzUsuń
  6. Super <3 Świetnie tłumaczysz :* ~Justyna :**

    OdpowiedzUsuń
  7. no nieźle xd

    OdpowiedzUsuń
  8. po prostu wiedziałam, że jak tylko zamieszkają razem to zaczną się kłócić, grrrrr ;/

    OdpowiedzUsuń
  9. Przydałby się jeszcze Zayn i Annie chętnych zapraszamy

    OdpowiedzUsuń
  10. I to uczucie kiedy wiesz, że wkońcu coś się zjebie -.-
    Ja wiedziałam, że to mieszkanie ze sobą nie skończy się dobrze...
    Czekam na next xx

    OdpowiedzUsuń
  11. Aud strasznie dramatyzuje,naprawdę,rozumiem,że próbuje zachować powagę i tą atmosferę,żeby nie było jak w akademiku czy coś,ale serio,zachowała się jak jakaś zrzędliwa suka.

    Nareszcie drama :D

    OdpowiedzUsuń