środa, 7 maja 2014

Rozdział 42.

Audrey's POV:

Tej nocy Harry miał koszmar. Oczekiwałam, że tak się stanie, dlatego już wcześniej przygotowałam szklankę wody przy łóżku. O 1:17 w nocy, obudziły mnie jego głośne krzyki. Mój żołądek skręcił się w winie, gdy delikatnie otworzyłam drzwi i zobaczyłam go skamlącego i przewracającego się w pościeli.

To było trudne widzieć osobę, którą tak bardzo kochałaś w tak ogromnym bólu. Szybko wylałam na niego wodę, trzymając go w swoich ramionach i uspokajając. Wsunęłam swoje palce w jego włosy, masując delikatnie jego głowę, gdy płakał.

Niedługo potem jego szlochanie zmieniło się w ciche pociąganie nosem, gdy usiadł. Jego oczy były spuchnięte i czerwone od płaczu, a jego policzki zmoczone łzami. Westchnęłam i położyłam swoją dłoń na jego policzku.

- W porządku? - Wyszeptałam, a on skinął cicho. Niezgrabnie pocałowałam go w czoło i wstałam, by wyjść.

- Audrey. - Zawołał, gdy byłam już prawie przy drzwiach. Jego głos był ochrypły od płaczu. Odwróciłam się ostrożnie. - Czy... - Zacisnął swój nos i jęknął. - Czy po prostu zostaniesz? Proszę?

Jego błagający wzrok spowodował, że wróciłam do łóżka i wsunęłam się do środka. Wyglądał, jakby mu ulżyło, ale nic nie powiedział. Tym razem nasze ramiona nie było otoczone wokół siebie, nasze nogi nie były złączone. Jedyny kontakt, jaki utrzymywaliśmy to luźnie splecione dłonie.

Zasnęliśmy bez wypowiedzenia ani jednego słowa.

***

- Wychodzę na spotkanie z Zaynem. - Krzyknęłam, a mój głos potoczył się echem przez ogromny dom. Czekałam na jego odpowiedź. Po chwili ciszy usłyszałam głos Harry'ego. Wyszedł ze swojego pokoju muzycznego, krzycząc, żebym zaczekała.

- Aud, idziemy dzisiaj do Ellen. - Wymamrotał, nie chcąc spojrzeć mi w oczy.

- Kiedy?

- Musimy tam być o drugiej.

- Dlaczego nie powiedziałeś mi o tym wcześniej? - Spytałam. Uderzenie złości było wyczuwalne w moim głosie. Harry przewrócił oczami.

- Bo aktualnie ze sobą nie rozmawiamy. - Odciął się.

- Nagle jesteś ogromnym fanem leczenia ran w ciszy. - Zauważyłam, gdy wróciłam do domu, ze złością zatrzaskując za sobą ogromne, frontowe drzwi. Wysłałam smsa do Zayna, mówiąc mu, by poszedł z nami do programu, a potem usiadłam na kanapie.

Harry obserwował mnie, jak siedziałam, a jego oczy śledziły mnie intensywnie, gdy udawałam, że go nie widzę. Otwierał swoją buzię i zamykał ją, a potem zacisnął swoje usta i westchnął, opuszczając pokój.

Żąchnęłam do siebie, a potem chwyciłam pilota i włączyłam telewizor. Ciągle był włączony, gdy weszłam na twittera i odpowiedziałam na parę pytań. Zadzwonił dzwonek do drzwi, a ja szybko poszłam otworzyć, wdzięczna, że za drzwiami stał kurier od managementu, trzymając czarną torbę, w której znajdowała się moja sukienka do programu.

Godzinę później byliśmy w studiu, w osobnych garderobach przygotowywując się do rozpoczęcia programu. Siedziałam w ciszy, gdy nakładali mi makijaż, a potem wsunęłam się w moją sukienkę. Usłyszałam ciche pukanie do drzwi i ktoś krzyknął, że zostało pięć minut.

Wygładziłam sukienkę, zanim wyszłam, w tym samym czasie ze swojej garderoby wyszedł Harry. Wyglądał przystojnie w szarej marynarce z czarną koszulą i czarnych, obcisłych spodniach. Ale pod jego oczami widziałam ciemne worki. Chciałam go pocałować i uczynić tym, że wszystko stanie się lepsze, ale wiedziałam, że to nie było takie proste.

Udaliśmy się na stronę sceny, tak że mogliśmy widzieć Ellen pokazująca parę naszych zdjęć, promujących mój film i z trasy chłopców, a potem zostaliśmy przedstawienie. Wzięłam głęboki wdech i wsunęłam swoją dłoń w Harry'ego.

- Show time. - Wyszeptał do mojego ucha. Popatrzyłam na niego w szoku, jednak szybko się otrząsnęłam, gdy weszliśmy na scenę. Teraz, gdy wszystko było prawdziwe, prawie zapomniałam o dniach, w których szeptaliśmy sobie show time do naszych uszu i wymuszaliśmy nasze pocałunki. Nie chciałam do tego wracać.

- Audrey, Harry. - Przywitała nas Ellen. Pocałowała nas w policzki i usiedliśmy na czerwonej kanapie. Nerwowo przysunęłam się bliżej Harry'ego, a on położył dłoń na moim kolanie, ściskając je lekko. - Audrey, rozumiem, że to twój pierwszy wywiad na żywo?

- Czy aż tak to widać? - Zaśmiałam się. - Ale tak, jest. Jestem naprawdę podekscytowana, że tu jestem. Jest super.

- Cóż, też się cieszymy, że tutaj jesteś. I widzę, że przyprowadziłaś ze sobą wsparcie w postaci swojego czarującego chłopaka. - Uśmiechnęła się.

Zachichotałam i pieszczotliwie uścisnęłam jego dłoń. Czułam napięcie pomiędzy nami. - Tak, mam wielkie szczęście, że jest tutaj ze mną. I nasz najlepszy przyjaciel Zayn jest na widowni, co też jest niesamowite.

Harry zjeżył się koło mnie, gdy oboje pomachaliśmy Zaynowi, który czekał na nas z boku. Ciemno włosy chłopak uśmiechnął się i pomachał nam z szerokim uśmiechem.

- Jakie to uczucie udzielać wywiadu ze swoją dziewczyną, zamiast z kolegami z zespołu, Harry? - Spytała Ellen.

- Jest inaczej, naprawdę. Atmosfera, uh jest inna. Ale miła. Cieszę się, że to zrobiliśmy. - Odpowiedział.

Skinęła w zrozumieniu. - Wasza dwójka właśnie zamieszkała razem? Jak sobie z tym radzicie?

Obserwowałam, jak Harry zacisnął swoją szczękę, a mój brzuch fikał koziołku, gdy zaczęłam kłamać. - Jest cudownie. Kocham z nim mieszkać.

- Tak, jest super. - Skinął w zgodzie. - Nawet pomimo tego, że jest kompletnym czyściochem.

Powiedział dokuczliwie, więc publiczność myślała, że sobie żartuje, ale ja bardzo dobrze wiedziałam, co właśnie zrobił. Musiałam przygryźć wargę, by powstrzymać się przed wstaniem i zaczęciem
krzyczeć na niego. Umyślnie próbował mnie zdenerwować w krajowej telewizji.

- Cóż, myślę, że po prostu Harry jest strasznym bałaganiarzem. - Odcięłam się. Walnęłam go w bok, trochę za mocno, by było to zaczepne. - Zawsze muszę po nim sprzątać.

- Nie, nie musisz. - Uśmiechnął się, ale jego figlarny ton gdzieś zniknął. - Po prostu myślisz, że musisz. Jedna, mała skarpetka potrafi cię zdenerwować.

Szybko odezwała się Ellen, chcąc zatuszować niezręczne napięcie. - Cóż, jeśli mieszkałabym z Harrym Stylesem, wolałabym, żeby wszystkie jego ciuchy były na podłodze.

Obydwoje zaśmialiśmy się sztucznie, a ona wyglądała na zadowoloną. Reszta programu była wypełniona udawanymi uśmiechami i wymuszonymi czułościami. Harry delikatnie pocałował mnie w policzek, gdy ja czule klepałam go po kolanie, gdy mówiliśmy o tym, jak uwielbiamy razem gotować i wszystkie inne rzeczy, które kazała powiedzieć nam Annie.

Gdy nagranie się skończyło, uśmiechnęliśmy się i wyszliśmy objęci. Podziękowaliśmy Ellen, która była całkowicie urocza, a potem czekaliśmy na Paula, który miał nas odebrać. Harry oparł się o ścianę ze skrzyżowanymi ramionami i zamkniętymi oczami.

Rozważałam, czy nie zacząć krzyczeć na niego teraz, ale wiedziałam, że tym sposobem złamię kontrakt. W końcu przyszedł Paul, a my udaliśmy się zanim. Szłam za Harrym, gdy pozowaliśmy i uśmiechaliśmy się do aparatów, machając fanom i podpisując parę rzeczy.

Nasze ciuchy były dzisiaj dopasowane do siebie. Management kazał nam to zrobić, a potem mieliśmy udawać, jakbyśmy zrobili to nieumyślnie. Wiedziałam, że wyglądaliśmy jak wymarzona para. Pomachaliśmy ostatni raz i wymusiliśmy nasze uśmiechy, zanim weszliśmy do vana.


Tak szybko, jak znaleźliśmy się w samochodzie odwróciłam się do niego i zaczęłam kłótnię. - Naprawdę? Próbowałeś mnie rozzłościć w telewizji? Bardzo dojrzałe, Harry.

- To nie była wielka rzecz, Aud. Po prostu próbowałem powiedzieć jakiś żart. Nawet o tym nie pomyślałem. - Wzruszył ramionami.

- Nie była? Wyciągnąłeś całą tę kłótnię ponownie, na dodatek przed publicznością.

- Nikt nie wiedział...

- To nie ma znaczenia. - Westchnęłam. - Jesteś taki frustrujący.

Wyglądał na odrobinę winnego, gdy przycisnął swoje czoło do okna, by uniknąć mojego spojrzenia. Westchnęłam i skrzyżowałam ramiona, opierając się na fotelu. - Cóż, nie jesteś zadowolona, że Zayn był?

- Nawet z tym nie zaczynaj Haz. - Mruknęłam. Prychnął i ponownie zapadła cisza. Gdy dojechaliśmy do domu, Harry od razu poszedł do swojego muzycznego pokoju, a ja chwyciłam książkę i zwinęłam się na parapecie, by poczytać.

Po prawie godzinie, Harry wyszedł. Miał na sobie dresowe spodnie, a jego mocno zarysowana linia V wyłaniała się znad spodni, gdy poszedł do kuchni. Słyszałam, jak przeszukuje szafki, a mój żołądek zaburczał, przypominając mi, że muszę jeść.

Niezgrabnie poszłam za nim. - Co będziesz jadł? - Spytałam cicho.

Popatrzył na mnie w zaskoczeniu. - Chciałem, uh, chciałem zrobić kaszę. Chcesz trochę?

- Tak, poproszę. - Wymamrotałam. Rzucił mi dziwne spojrzenie, a potem odwrócił się nalewając kaszy do misek.

- Czy ciągle jesteśmy pokłóceni? - Spytał nagle. A ja żyłam wargę, zanim odpowiedziałam.

- Tak. Zamieszkanie razem było złym pomysłem.

Rzucił pudełkiem po kaszy, a potem odwrócił się wkurzony, jego twarz była czerwona, a oczy zwężone. Popatrzyłam na niego, gdy zaczął do mnie podchodzić. Jego dłonie były zaciśnięte po bokach. - Możesz sobie darować powtarzanie tego. Kocham cię kurwa, tak bardzo Audrey. Kocham każdą minutę spędzoną z tobą, nawet jeśli się kłócimy. Przykro mi, że nie kochasz mnie tak mocno, jak ja ciebie, ale myślę, że nie mogę nic z tym zrobić.

Wpatrywałam się w niego tępo, starając się przetworzyć, to co właśnie powiedział. On myśli, że nie kocham go tak mocno, jak on mnie. Mylił się. Kochałam go mocniej niż wszystko na tym świecie. Ale to nie znaczyło, że zamieszkanie razem było dobrym pomysłem.

A potem jego usta wylądowały na moich, a on przycisnął mnie mocno do ściany, jego dłonie mocno zacisnęły się na mojej talii, a potem zjechały po moich plecach, gdy wymamrotał "skacz" w moje usta. Od razu to zrobiłam, szarpiąc swoimi dłońmi jego włosy i koszulkę, starając się przysunąć się do niego tak blisko, jak tylko to możliwe.

- Ciągle jestem zła. - Wydyszałam, gdy ostro przygryzał moją szyje, byłam pewna, że będę miała na niej jutro malinki. Przycisnął mnie jeszcze mocniej do ściany i wysunął swoje biodra w moją stronę, powodując tym, że oboje jęknęliśmy cicho.

- Zamknij się, Audrey. - Wyjęczał w moją szyję, zanim spuchnięte usta ponownie odnalazły moje.
_____________________________________________________
Cześć i czołem! ;)
Huhuhu dzieje się na końcu ;D Podoba mi się ten rozdział, nie wiem w sumie, dlaczego, ale fajny jest ;p
Przypominam Wam o naszych głównych bohaterach na tt! Followujcie ich, bo się dzieje! :)
Następny zgodnie z planem pojawi się w piątek :)

#muchlove N.

PS. Proszę o jedno słowo niżej :)

23 komentarze:

  1. Jak zawsze super <3 ~Justyna :**

    OdpowiedzUsuń
  2. straszenie podoba mi się ten rozdział! jeden z najlepszych! xx
    @bizzlethis

    OdpowiedzUsuń
  3. W następnym będzie gorąco ;) @kaamczaatkaa

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział jest super :) jesteś genialna dziewczyno <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudny :3 zwłaszcza koniec haha mam nadzieję ze niedługo się pogodzą i będzie już dobrze :D
    @himyliam

    OdpowiedzUsuń
  6. jedno słowo

    OdpowiedzUsuń
  7. to dwa słowa hahaha <3

    OdpowiedzUsuń
  8. jezus maria, wiedziałam, że jak już był taki zły to się na nią rzuci . tak sobie myślałam, że gdyby mi chłopak powiedział coś tak nie wiarygodnie romantycznego(dla mnie to było i to bardzo) to właśnie bym się na niego rzuciła i udowodniła kto mocniej kocha . spodziewam się czerwonego koloru na początku następnego rozdziału, ale znając moje szczęście i wgl to następny rozdział zacznie się już po tym wszystkim . tak bardzo kocham to ff, że no normalnie nie mogę bez niego żyć dlatego z niecierpliwością czekam na nexta, buziaczki <3
    ~bestbitches69

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ahhh jakie to słodkie ;** Zdradzę ci sekret, będzie czeeeeerwono w następnym ;))

      Usuń
    2. o kur... to już nie mogę się doczekać, aż to przeczytam
      czekam z u tęsknieniem na następny, myszooo <3

      Usuń
  9. Jedno słowo xD

    OdpowiedzUsuń
  10. omg. KOCHAM TAKIEGO HARREGO <3 !
    momoomomommo a<3

    OdpowiedzUsuń
  11. łoohohohohoh ;d dzieje się, lubie to ;d

    OdpowiedzUsuń
  12. Końcówka najlepsza ;33

    OdpowiedzUsuń
  13. O kurczę myślałam że się pozabijają w programie na żywo :D
    hihi super XD
    /Madzik

    OdpowiedzUsuń
  14. sdkflkdnfklndfklnklfnklfndlkfnsldkfnsdklfn tyle mogę powiedzieć <3
    czekam na piątek !

    OdpowiedzUsuń
  15. Uuuu full romantic. Yeahhh bedo seksy . Ulalalalala Harry Ty dziki ogierze . Aud nawet w takim momencie nie możesz się zamknąć.

    OdpowiedzUsuń