środa, 30 kwietnia 2014

Rozdział 38.

Audrey's POV:

- Cięcie! - Krzyknął reżyser już chyba po raz setny dzisiejszego dnia. - Audrey, potrzebuję więcej emocji.

- Wiem. - Wymamrotałam. - Czy możemy zrobić małą przerwę?

- Dziesięć minut. - Warknął. Zeszłam z planu i chwyciłam butelkę wody, zanim udałam się do przyczepy.

Usiadłam na kanapie i wpatrywałam się w ścianę, sącząc swój napój, gdy zegar tykał. Nagle do przyczepy wlało się światłoa, ja jęknęłam, nie chcąc żeby ktoś tutaj wchodził. O dziwo, do środka wszedł Austin z paczką chipsów. Usiadł na krześle na przeciwko mnie.

- Co się dzisiaj z tobą dzieje? - Spytał. - Najczęściej potrzebujesz dwóch, trzech ujęć.

Pochyliłam się do niego i chwyciłam pełną garść chipsów. - Nie wiem. Po prostu jakoś się dzisiaj dziwnie czuję.

- Dlaczego?

- Pomyślisz, że to głupie. - Wymamrotałam, wrzucając pełną garść chipsów do buzi. Austin starał ukryć swój śmiech, gdy parę z nim spadło na moją koszulkę, a ja zgarnęłam je z niej i zjadłam.

- Najprawdopodobniej. Więc o co chodzi?

- Harry nie odzywał się do mnie przez całe dwa dni. I nie wiem dlaczego.

- Tak, to głupie. - Jęknął. Popatrzyłam na niego. - To znaczy, naprawdę nie wyglądasz na taką dziewczynę, która pozwala dręczyć się tak facetowi. A w szczególności komuś takiemu jak Harry.

- Co masz na myśli, mówiąc takiemu jak Harry? - Spytałam, biorąc do buzi kolejną garść chipsów.

- Wszyscy czytamy gazety. - Wzruszył ramionami. - Jak dla mnie jesteś dla niego za dobra.

Zacisnęłam szczękę, starając się kontrolować swój wybuch. - Gazety to gówno. A ty go nawet nie znasz. A teraz wyjdź, jestem zmęczona.

- Dobra, dobra. - Wymamrotał, podnosząc swoje ręcę w geście poddania, gdy wstawał. - A tak przy okazji, zostało tylko pięć minut przerwy.

Dalej wpatrywałam się w ścianę, gdy wyszedł, zamartwiając się nad sobą i wsuwałam coraz więcej chipsów do swojej buzi. Przytyłam. Będę musiała zacząć chodzić na siłownię. Uderzałam się w swój brzuch, gdy usłyszałam kolejne pukanie w drzwi.

- Powiedziałeś mi, że mamy pięć minut, Austin. - Krzyknęłam. - Minęły dopiero dwie.

Drzwi otworzyły się, ale zamiast zobaczyć blond czuprynę Austina wychylającą się zza drzwi, zostałam przywitana rozczochranymi, brązowymi loczkami, przykrytymi kapeluszem, który miał je w jakiś sposób ujarzmić. Nawet się nad tym nie zastanawiając, skoczyłam i wtuliłam się w jego ramiona.

Zamknął za sobą drzwi przyczepy, a ja przycisnęłam go do nich, całując go wściekle. Wyglądał na zaskoczonego, ale od razu oddał pocałunki, przyciągając mnie do siebie bliżej.

- Dlaczego ciągle mnie ignorowałeś? - Krzyknęłam nagle, odpychając go. Wyszczerzył się nieśmiało i przyciągnął mnie z powrotem do swojego rozgrzanego ciała.

- Chciałem, żeby niespodzianka była jeszcze lepsza. Tęskniłem za tobą. - Wymamrotał, wtulając się w moją szyję. Westchnęłam zadowolona, bawiąc się jego loczkami.

- Więc, radzę ci, żebyś nie był aż takim dupkiem następnym razem. I tak w ogóle co ty tutaj robisz?

Wywrócił swoimi oczami, gdy się odsunął. - Mam trzy dni przerwy. Więc oczywiście, że przyjechałem spędzić je z tobą.

- Jesteś... - Zaczęłam, ale przerwało mi głośne pukanie do drzwi.

- Audrey, powiedziałem ci, pięć minut. - Krzyknął Austin. - Idziemy!

Niechętnie otworzyłam drzwi i wyczłapałam się z przyczepy, z Harrym przy boku. Oczy Austina rozszerzyły się w zaskoczeniu na to nagłe pojawienie się mojego chłopaka, ale przynajmniej starał się to ukryć. Harry poszedł za mną na plan, gdzie pokazałam mu, gdzie ma stanąć, by móc mnie obserwować.

Austin i ja zajęliśmy nasze miejsca, gdy ktoś krzyknął "Akcja". Wczuwając się w moją bohaterkę, recytowałam z pasją moje wersy, gdy odgrywałam scenę z Austinem. Dobrze nam się razem pracowało, pomimo tego, że każde z nas, co chwilę poprawiło drugie i ciągle musieliśmy znosić krytykę drugiego.

- I cięcie! - Zawołał reżyser. - Ta przerwa naprawdę musiała pomóc, co Audrey? - Zaśmiał się, unosząc swoją dłoń, bym przybiła mu piątkę. Uderzyłam swoją dłonią w jego, uśmiechając się dziko. - Nagraliśmy to za pierwszym razem. Nagrasz jeszcze dzisiaj tylko jedną scenę, gdzieś za godzinę.

- W porządku, będę na czas. - Odpowiedziałam, idąc w stronę Harry'ego, który opierał się o ścianę. Wyczekująco rozłożył swoje ramiona, a ja wtuliłam się w nie, przytulając go mocno.

- Wiedziałem, że jesteś dobrą aktorką, ale to było niesamowite. - Skomplementował mnie.

- Dzięki. - Wyszczerzyłam się do niego. - Mam godzinę, chcesz iść na lunch?

- Tak, możemy iść do... - Przerwał, gdy Austin zaczął wołać moje imię.

- Aud! - Krzyknął, podbiegając do mnie. - Ciągle idziemy razem na lunch?

- O cholera, zapomniałam o tym. - Zmarszczyłam się, wskazując na Harry'ego. - Ale przecież możesz iść z nami, prawda?

Ostrzegawczo popatrzył na Harry'ego, zanim zaczął drapać się po karku i kręcąc głową. - Nie, w porządku. Pójdziemy kiedy indziej?

- Oczywiście. - Odpowiedziałam. Harry zmarszczył brwi, ale nic nie powiedział, gdy Austin odszedł. Sięgnęłam po jego dłoń, a on chwycił ją, szczęśliwy, prowadząc mnie do mojego samochodu. Weszliśmy do środka, a ja włączyłam muzykę, śpiewając radośnie, gdy Harry się ze mnie śmiał.

Podjeżdżałam właśnie pod McDonalda, gdy Harry ściszył muzykę. Wpatrywał się się w swój telefon, marszcząc brwi. - Annie chce, żebyśmy zrobili sobie razem zdjęcie, żeby wszyscy wiedzieli, ze przyjechałem cię odwiedzić. I jutro mamy spotkanie w biurze managementu.

- Super. - Wymamrotałam. - I po co to spotkanie?

- Nie powiedziała. - Westchnął, gdy zatrzymaliśmy się na miejscu parkingowym. Wysiadłam z auta, a Harry podszedł do mnie, przyciągając mnie do swojego boku, gdy weszliśmy do środka. Powitał nas zapach świeżo pieczonych frytek, a mój brzuch zaburczał.

- Jesteś głodna? - Droczył się ze mną, uderzając mnie po brzuchu. Pokazałam mu język i zamówiliśmy nasze jedzenie, chwytając tacki i udając się do stolika w rogu restauracji. Wsunęłam się na przeciwko niego, a on wydął wargi i przeszedł przez stół, by usiąść koło mnie.

- Naprawdę? - Zaśmiałam się, gdy pochylił się w moja stronę. Wskazałam na aktualnie puste miejsce na przeciwko mnie. Wzruszył ramionami i przysunął się do mnie jeszcze bliżej, pochylając się i całując mnie.

- Chciałem cię tylko pocałować. - Wymamrotał w moje usta. Zamruczałam w zadowoleniu i ponownie złączyłam nasze usta. Czułam jak się uśmiecha przez pocałunek i delikatnie go odsunęłam. Nasze zamówienie zostało wywołane, więc Harry poszedł odebrać jedzenie.

Usiadł koło mnie, podając mi mojego burgera i frytki. Wgryzłam się w niego szczęśliwa, jedząc szybko i nagle tego żałując, gdy przypomniałam sobie o mojej obietnicy chodzenia na siłownię. Nagle Harry ukradł moją frytkę, więc trzepnęłam go ramię.

- Jesteś złodziejem.

- Twoje serca. - Droczył się, chwytając jeszcze więcej frytek.

- To był okropny żart. - Jęknęłam, chowając głowę w dłoniach. - Naprawdę nie wiem, dlaczego ludzie uważają, że jesteś śmieszny.

Wysunął swoją dolną wargę, wydymając ją i wyglądając naprawdę uroczo. Zerknęłam na niego przez swoje place, zanim ponownie schowałam swoja głowę w dłoniach, by pohamować chęć rzucenia się na mojego uroczego chłopaka.

- Więc, ty i Austin się przyjaźnicie? - Spytał, biorąc kęs swojego hamburgera. Wiedziałam, że chciał powiedzieć to tak, żeby nie wyglądało na wielką sprawę.

- Opowiadasz okropne żarty i jesteś cholernie zazdrosną osobą. Szczerze, nie wiem, jak ja cię znoszę.

- Nie jestem zazdrosny! - Zaprotestował. Ja tylko uniosłam swoją brew, a on od razu się poddał. - Dobra, może trochę. To znaczy, kiedy zapukałem do twojej przyczepy myślałaś, ze to on. I chodzicie razem na lunch.

- Harry, to się nazywa "przyjaźnienie się". Proszę cię, nie zaczynaj znowu. - Błagałam. Jego oczy złagodniały, a on sięgnął po moją dłoń.

- Masz rację. To głupie. Przepraszam. - Poddał się.

- Właśnie tak. - Zgodziłam się, lekko szturchając go w czubek nosa. - Jesteś gotowy na powrót? Chciałabym oprowadzić cię po planie. No i musimy zrobić sobie to zdjęcie.

- Tak. I zróbmy je teraz.

Przysunęłam się do niego, prawie siadając mu na kolanach. Jego ręcę od razu powędrowały do mojej talii i przycisnął nasze policzki razem, podnosząc aparat i robiąc nam zdjęcie. Otworzyłam instagram, stosując filtry i patrząc na zdjęcie.

- Jest słodkie. - Oznajmiłam, gdy próbowałam jeszcze jakieś inne ulepszenia. - Pomimo tego, że naprawdę nienawidzę twojego kapelusza.

- Nienawidzisz go? - Zmarszczył się.

- Więc, myślę, że nienawidzę faktu, że nikt nie wygląda dobrze w czymś takim, ale jakimś cudem ty tak. To jest naprawdę nie fair dla całej reszty świata.

Wybuchnął śmiechem na moją odpowiedzieć. - Więc od teraz będę ją nosił codziennie.

- Proszę nie. - Zachichotałam. - Ale teraz już wiem, jak podpisze zdjęcie. - Prychnęłam. Popatrzył na mnie, a potem obserwował, co wpisuję.


- Tak się cieszę, że @HarryStyles mnie odwiedził. Wszyscy powiedzcie mu, jak okropny jest ten kapelusz. Serio? - Przeczytał na głos, matowym głosem. Wzruszyłam ramionami i opublikowałam je, przygryzając wargę, by powstrzymać śmiech.

Pochylił się w moją stronę i wyszarpnął moją wargę spod zębów. Moja buzia otworzyła się w zaskoczeniu na jego gest. - Przepraszam. - Wymamrotał, a potem pochylił się i wyszeptał w moje ucho. - Ale wyglądasz naprawdę kurewko seksownie, gdy to robisz, a mi naprawdę wtedy bardzo trudno się kontrolować.

Mocno zaczerpnęłam powietrze, gdy odsunął się ode mnie z głupim uśmiechem. Wiedziałam, że nie dam mu wygrać, więc delikatnie ponownie przygryzłam wargę, nie przerywając z nim kontaktu wzrokowego. Jego oczy od razu pociemniały do bardzo ciemnej zieleni.

- Jezus Maria, Aud. - Wymamrotał. A ja zaśmiałam się, wychodząc z naszego boksu.

Wyrzuciliśmy nasze śmieci i poszliśmy w kierunku auta. Weszłam do niego i odpaliłam go. Nagle usta Harry'ego znalazły się na moich, a jego dłonie wplątały się w moje włosy, przyciskając moje usta do swoich jeszcze mocniej. Pochyliłam się nad skrzynią biegów, by być jeszcze bliżej niego.

Delikatnie przygryzł moją wargę, a cichy jęk wydobył się z moich ust z zaskoczenia. Sięgnęłam swoimi rękoma do jego szyi, gotowa by pogłębić pocałunek, ale on nagle odsunął się ode mnie z głupim wyrazem twarzy.

Opadłam na swoje siedzenie. - Nie możesz całować mnie w ten sposób, a potem nagle przestawać. - Narzekałam.

- Nie możesz droczyć się ze mną w ten sposób i oczekiwać, że nic z tym nie zrobię. - Odgryzł się z bezczelnym uśmiechem. Popatrzyłam na niego i wyjechałam z miejsca parkingowego, starając się walczyć z uśmiechem, który cisnął mi się na usta, gdy Harry chichotał na siedzeniu obok.
___________________________________________________________
Cześć, cześć, cześć ;**
Ahhh no słodziaki do kwadratu! <3
I majówka moi mili! <3 jak dobrze *____*
Następny pojawi się w piątek! ;) Chyba, że jutro najdzie mnie wena, ale niczego nie chcę obiecywać ;))

#muchlove N.

15 komentarzy:

  1. Świetny ;) Kocham ten blog :) I to zdjęcie.. Mmmm..!!!! :) Słodkie :** Kocham <3 !! I czekam na next :D

    OdpowiedzUsuń
  2. mruu <3
    kocham ich ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. plisssssssssssssssss jutro zrób to dla mnie :3 @livibiebsxx

    OdpowiedzUsuń
  4. OhMyWillHerondale30 kwietnia 2014 17:21

    Jak słooodkooo *-* A Austin chyba coś kombinuje... Albo mam paranoję xD

    OdpowiedzUsuń
  5. aw aw aw aw
    jakie słodziaki
    kocham to opowiadanie asdghjkl
    @bizzlethis

    OdpowiedzUsuń
  6. Super <3 Świetny blog *.* ~Justyna :**

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię twoje najścia weny :D
    so cute *.*
    /Madzik

    OdpowiedzUsuń
  8. Awww oni są tacy słodcy hejfjrjebsbbdes hihi nie mogę doczekać się następnego x
    @himyliam

    OdpowiedzUsuń
  9. Słooodko :))) Ale czekam na ta drame noo...ufgh :) haha <3

    OdpowiedzUsuń
  10. mam nadzieję, że dojdzie Cię troszkę weny ;p uwielbiam ich <3 mam nadzieję, że między nimi się nic nie zjebie, choć boje się tej rozmowy.

    OdpowiedzUsuń